ZNALEZIONE











  • Nie taki obraz jak go namalowano...
    Nie takiego obrotu sytuacji, nie jedno z nas się spodziewało.
    Życie jak wiatr, pędzi przez świat,
    przez głupoty marnujemy ze swojego życia tyle lat...
    Lecz Ty stój śmiało na skale patrząc w dół,
    nie załamuj się i powtarzaj sobie "Tak mi dopomóż Bóg!"
    Bo bez wiary, jak bez duszy,
    krwi rozlewy, katusze...
    Miłość... Nie jedno z Was używa tego słowa,
    inni baczą na to, aby nie powiedzieć go byle komu.
    By te słowo było ważne dla nich obu.









  • Piętnastolatek został sam
    Z dnia na dzień bardziej zbuntowany
    A w jego młodym sercu rozdarte rany
    Ból i pustka, których nie sposób opisać
    A w głowie słowa – Jak mogłeś?!!
    Jak mogłeś WIELKI BOŻE mi ją zabrać?!!
    Była młoda taka piękna i kochana
    Ze swej dobroci wszystkim znana…
    Dlaczego właśnie ona? Do czego jej tam potrzebowałeś?!!
    Ty, co masz wszystko!!!
    A ja… a co ze mną?
    Myślisz, że dobrze zrobiłeś?!
    Samego mnie zostawiłeś!!!
    O mnie zapomniałeś?!

    Po tygodniu młody zaczął szukać w jej szpargałach…
    Jego akt urodzenia- też tam miała…
    Młody człowiek czyta…
    Imię, nazwisko i co to wszystko!!!
    Matka mało o nim opowiadała
    Tego tematu unikała, …
    Kim ty jesteś –do cholery?!!
    Wykorzystałeś zostawiłeś
    Ani razu nas nie odwiedziłeś!!!
    Gdzie mam cię szukać człowieku?

    Wieczorem do przyjaciółki matki puka
    Po ciężkiej rozmowie ma namiary-
    Postanawia, że go odszuka
    Pakuje plecak i dom zamyka
    Ostatni rzut okiem…
    Malutkie skromne mieszkanko…
    Nic w nim nie rusza od tamtego dnia…
    Na stoliku w pokoiku
    Cały czas stoją filiżanki dwie..
    Jedna dla niej
    Matki ukochanej
    Druga dla niego
    Syna jedynego…
    Tamtego wieczoru jak zawsze czekał na nią…
    Mieli razem wypić kawę….
    Ale nie wypili….
    Gdyby została dłużej
    To by do domu wróciła…
    W tamtej chwili- nie byłaby tam gdzie była!

    A tu masz…
    smarkacz podpity
    Mózg całkiem zryty!!!
    Jechał jak wariat i na przejściu ją przejechał
    …zabił….
    W szpitalu jeszcze żyła…
    Wolała jedynaka,
    Ale odeszła
    …już go nie zobaczyła…
    Po prostu nie zdążyła…
    W jego sercu został żal i tęsknota…
    Już nikt inny go tak nie pokocha…

    Wyruszył więc chłopak w drogę…
    Odnalazł jego dom
    Rodzinę ma szczęśliwą…
    Kilka dni młodzieniec obserwuje
    I spotkanie po latach planuje….
    Małą zazdrość w sercu czuje…
    - On ma dom i dobrą pracę
    - Co mu powiem jak go zobaczę?
    Obok niego piękna żona
    I dziewczynka wymarzona
    Nawet pies niesamowity…
    Kilka dni mija
    -Idę - postanawia-
    I co powiem myśli;
    -Witaj, to ja…
    Jestem twoim synem!
    Myśli się plączą… sam nie wie, co powie…
    - Chcę go tylko poznać!
    To jedno mu w głowie….
    Dzwoni... Po chwili….
    Ojciec drzwi otwiera
    - Czego? - Ojciec pyta mierząc chłopca…
    - dobry wieczór…ja..
    - Nic nie potrzebujemy, zmiataj,
    bo psy puszę jesteśmy we wszystko zaopatrzeni…
    Z głębi głos kobiecy dobiega
    -Kto to?
    -Jakiś przybłęda- i drzwi zatrzaskuje…
    A chłopakowi serce pęka. Odchodzi w dal.
    Łzy-pierwsze łzy od jej odejścia
    Płyną jak szalone…
    - On ma rodzinę, córkę i żonę..
    Po co mu ja….
    Kto mnie zaadoptuje?
    Zrywa się wiatr,
    Z chmur deszcz leje
    A wokół burza szaleje…
    Zobaczył wiatę.
    Pomyślał-
    Przebiegnę na drugą stronę
    Skryję się…
    I ruszył…
    Nagle światła, świst hamulców…
    I trzask…
    Pomyślał – Mamo na mnie też czas….
    Nie czul się już bólu ani udręki…
    Zobaczył światło…a w nim…
    Ona taka młoda, ożywiona…
    Wyciąga ku niemu ręce
    -Chodź synu do mnie…
    I poszedł…
    Spotkali się znowu, ale w lepszym świecie
    Gdzie nie ma bólu ani wyrzeczeń?
    Dziś ona na niego czekała
    Dwie filiżanki uszykowała…

    /18sierpnia2011/









  • W życiu mym nic nie ma
    umarła nawet nadzieja,
    przyjaciele się odwrócili
    chłopaki porzucili;
    W mym sercu został żal
    i co ja z Tego życia mam?
    Nie lepiej to zakończyć?
    Jednym strzałem skończyć...














  • Bo to co bolało odeszło na zawsze,
    i teraz boli jeszcze bardziej.
    Bo wiara wygasła, nigdy nie wróci.
    Bo serce z uczuciem się kłóci.
    Bo nie ma we mnie już nic, co chciało żyć.
    Bo teraz muszę się przyzwyczaić
    do łez, które trzeba zataić.
    Bo świat się nie może dowiedzieć, co w moim sercu.
    Bo zrozumiem co to życie, dopiero na jego końcu.









  • Czasami nie da się tak po prostu zaszyć rany, która pozostaje w naszych sercach... tak długo, aż nie pogodzimy się z Tym, czego nie da się zmienić...









  • Pamiętam jak byłam mała,
    tak bardzo się Ciebie bałam.
    Zapamiętałam Ciebie jako
    chorego i złośliwego.
    Kiedy przyszedłeś do mnie w nocy,
    poczułam zimno i strach.
    Lecz gdy Ciebie ujrzałam,
    wszystko się zmieniło.
    Ukazałeś mi się jako młody,
    przystojny, zadowolony,
    szczęśliwy i uśmiechnięty.
    Teraz jesteś w niebie
    i nadal stoisz przy mnie,
    a wraz z Tobą twoja żona i córka,
    które mnie pokochały,
    i do siebie zabrały.
    Oraz Twoja siostra,
    a moja mama ukochana,
    która mi życie dała.
    One wszystkie o mnie dbały,
    i szczęście mi dawały.
    Teraz patrzycie na mnie z nieba.
    I kiedy jest mi źle,
    Wy jesteście obok mnie.
    Staliście się moimi
    Aniołami Stróżami!
    To Wy przychodzicie
    do mnie w nocy,
    i całuje me śpiące oczy.
    Szepczecie mi do ucha,
    Wszystko będzie dobrze.
    Czuję się wtedy taka szczęśliwa
    bo, mimo tego, że Was
    przy mnie żywych już nie ma,
    to nadal jesteście obok mnie.
    I nie pozwolicie aby coś złego
    w mym wydarzyło się.

    Boże proszę Ciebie pokornie daj im
    radość, szczęście, miłość i zdrowie,
    którego nie mieli za życia.
    Otocz ich swoją opieką.

    Boża sierotka.







SZUKACZKA


Powiększ litery

A A A

ZOBACZ TO

Ile Dni Do ... ?